Obserwatorzy

czwartek, 28 marca 2013

Szyciowo...

Mój stan ostatnio nie pozwala na wielkie wyczyny, więc spokojnie zajęłam się robótkami ręcznymi. Uwielbiam! Jestem chyba z gatunku homo faber i wszelkie prace ręczne mnie cieszą. Zawsze, jeśli tylko mogę, coś produkuję.
Tym razem dopadłam nareszcie upragnioną maszynę do szycia. Przynajmniej otrzymane bony świąteczne nie poszły na marne i nie zostały w całości przeżarte :)
Moje pierwsze samodzielne wypociny to paczłorkowy worek na zabawki malucha (zdecydowanie lubię porządek), oraz "koszyczek" (u mnie na pieluszki) wg tutorialu zaczerpniętego z bloga Renaty. Worek powstał z kwadratów, które kiedyś zakupiłam na brytyjskim eBayu, starego kawałka płótna i innych rzeczy zachomikowanych gdzieś po kątach. Podobnie z koszyczkiem. Przydały się resztki materiałów chowane w szafie przez mamę...


Kolejne szyciowe twory powstały głównie za sprawą mamy. 
Ostatnio w modzie są tzw. kocyki Minky. Ktokolwiek miał ten materiał w rękach wie, że dotykanie go, głaskanie i tulenie uzależnia. Niestety cena szytych na zamówienie kocyków mnie odstraszyła. Więc postanowiłam zamówić niezbędne tkaniny i samodzielnie zabrać się za taki kocyk. Z pomocą przyszła mama, bo wbrew pozorom, równe zszycie dwóch tkanin nie jest takie proste dla początkujących.
Kocyk wyszedł ślicznie, miejmy nadzieję się sprawdzi. Z pozostałego materiału powstanie taki sam kocyk, dla córki mojej przyjaciółki. To wspaniały pomysł na prezent!



Nigdy nie zachwycała mnie pościel oferowana pociechom w naszych sklepach. Dlatego ponownie dla potomstwa powstała pościel z wybranych i zakupionych w Stanach materiałów. Muszę powiedzieć, że ta amerykańska bawełna zupełnie różni się od polskich tkanin. Niestety na korzyść amerykańskich. 
Pościel to już w zupełności dzieło mamy.
DZIĘKUJĘ!



Pozdrawiam zaglądających.
Anna

1 komentarz:

  1. Aniu ta pościel czerwona jest absolutnie przepiękna! O materiale na kocyk, o którym piszesz nie słyszałam, aż kusi mnie by poczuć jaki jest w dotyku.
    A koszyk w kropeczki bomba!!!!
    Uśmiałam się jak napisałaś, że nie przeżarłaś w całości bonów:)
    uściski ślę i dziękuję za cudny komentarz!!!

    OdpowiedzUsuń